Dokończcie Państwo sami!

21.03.2018

 

Masz zdjęcia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

#polityka   #posłanka   

Dekomunizacja ulic dotarła do wielu miejsc, często obejmując przypadki, których miejscowa społeczność się nie spodziewała, i co do zmiany nazw których jest sceptyczna.

 

mmj
Maria Małgorzata Janyska
Posłanka na Sejm RP VII i VIII kadencji (Platforma Obywatelska).

W Wielkopolsce, wojewoda podpisując w grudniu ubiegłego roku tzw. wykonanie zastępcze, powiedział na konferencji poświęconej ustawie dekomunizacyjnej m.in. „mamy nadzieję, że z Wielkopolski całkowicie znikną bolszewickie relikty. Chcemy w sposób ostateczny wyrzucić symbole komunizmu na śmietnik historii. Zastąpią ich nazwiska prawdziwych patriotów, walczących o wolną Polskę(...) Staraliśmy się też, by nowymi patronami ulic były osoby związane z danym regionem”.

Dziwią się ludzie, że organ państwowy narzuca samorządowi jak ma wykonywać swoje zadania własne, a takim są sprawy dotyczące gminnych dróg, ulic, placów, mostów, w tym nadawania i zmian ich nazw. A tu wojewodowie, czyli faktycznie politycy z Warszawy, decydują za lokalną społeczność, przy jakich ulicach będą mieszkać! To nic innego jak podważanie zasad i idei samorządu terytorialnego.

Z państwa obywatelskiego robi się nam stopniowo państwo centralnego sterowania, czyli państwo, którego zwolennikami byli ci, których dzisiaj zdejmuje się z piedestałów. Jakoś to dziwne i niespójne. Niezrozumiałe jest też, że można jednocześnie, jak obecna władza, dekomunizować, a w szeregach swej partii mieć, i to jako czołowe twarze, aktywnych PZPRowskich aparatczyków okresu sprzed 90 roku. Nie chodzi tu bynajmniej o żadnych szeregowych członków partii, którzy poza legitymacją i płaceniem składek, nie byli zbyt wyrywni w kwestii umacniania ustroju (chociaż biernego wzmacniania i udawania, ze wszystko jest ok. nie pochwalam), ale o aktywistów - jak choćby prokuratora stanu wojennego posła Piotrowicza, pierwszego sekretarza komitetu PZPR w Płocku - byłego posła, ministra , prezes ORLENu pana Jasińskiego, czy byłego oficera Ludowego Wojska Polskiego, obecnie posła klubu PIS pana Jacha. Jak napisał o tym ostatnim jeden z dzienników „Michał Jach nosił mundur komunistycznego wojska od 1969 r. Najwyraźniej tłumienie przez to wojsko wolnościowych protestów w 1970 i 1981 r. mu nie przeszkadzało, bo pozostał w PRL-owskiej armii, satelickiej wobec ZSRR i nie mającej nic wspólnego z „żołnierzami wyklętymi” aż do końca Polski Ludowej. Mógł przecież z niej odejść. Znam takie przypadki. Najwyżej dłużej czekałby na pralkę Franię, syrenkę czy co tam miał oficer LWP Jach. I nie korzystałby z kasyna wojskowego, tylko stał w kolejkach jak „przeciętni obywatele”.”

Poseł Jach ostatnimi czasy w sejmie przewodniczył komisji obrony przy rozpatrywaniu tzw. ustawy degradacyjnej. Przekonywał między innymi, że „przeciętni obywatele bez ustawy degradacyjnej nie wiedzieliby, kto był zdrajcą, a kto bohaterem”. Kim sam był? Władza, która mierzy swoich ludzi inną miarką, to...

Dokończcie Państwo sami!

 

To może Cię także zainteresować:
Polska na marginesie Europy
Zło jest sytuacyjne
Pierwsze posłanki nazywano "posełkami" lub "posełkiniami"

 

Poglądy przedstawione w niniejszym materiale są wyłącznie poglądami Autora. Materiał został opublikowany przez Autora - zachowana pisownia oryginalna tekstu. Szczegółowe informacje znajdziesz w Regulaminie. Jeśli uważasz, że niniejsza publikacja jest jego naruszeniem lub narusza ona obowiązujące przepisy prosimy o zgłoszenie tego faktu TUTAJ.

red. DDWLKP.pl | źródło: Maria Janyska

Komentarze